homeTwin Citiescooperatingprogramnewsfounder
Stasys Mostauskis urodził się w Kownie w 1968 r. Studia ukończył w 1993 r. w Akademii Sztuk Pięknych w Wilnie. W 2002 r. Uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych za pracę „Problem związków pomiędzy sztuką a szaleństwem”. Od 1998 r. Pracuje w Kowieńskim Instytucie Sztuki, który jest oddziałem Wileńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zajmuje się historią i teorią sztuki zachodniej XX wieku. Był uczestnikiem konferencji poświęconych filozofii sztuki. Jest autorem kilkudziesięciu artykułów omawiających m.in. problematykę tekstów F. Nietzsche`go, S. Kierkegaarda, G. Deleuze`go, M. Foucaulta. Od 2000 r. Uczestniczy w projektach telewizyjnych jako scenarzysta i animator. W projektach malarskich bierze udział od 1990 r.
Stasys o swoich obrazach
Dziesięć lat temu miałem koszmarny sen, który zadziwił mnie swoją doskonałością, tym, jak dalece był rzeczywisty. Pod żadnym innym względem nie był wyjątkowy - koszmary stanowią nieodłączną część mojego życia i traktuję je jak dobrych przyjaciół - więc dość szybko o nim zapomniałem. Aż do tych dziwnych tygodni, kiedy rozpocząłem pracę nad cyklem łąk, kiedy to każda z tych prac, słowo po słowie, nastrój po nastroju, zaczęła przemawiać do mnie językiem tego koszmaru. Wspomnienie odżyło. Koszmar, wraz z dziwną mieszaniną lęku i zachwytu, powrócił. Śniłem go raz za razem, tylko że teraz rozjaśniała go obecność jakiejś czuwającej świadomości. Na co dzień kwiaty nie budzą mojego zachwytu, nie lubię zwłaszcza sposobu w jaki ukazuje je sztuka - tych zmian proporcji na płótnie. Wybór łąki jako istotnego motywu fabuły to zapewne rezultat pozytywnych wspomnień z dzieciństwa - do 11 roku życia mieszkałem w samotnym gospodarstwie oddzielonym od lasu szerokim pasem pól uprawnych i pastwisk. Zanurzenie się w wysokiej trawie, ukrycie się w niej, specyficzna cisza zmieszana z w jakiś sposób wygodnym zapachem łąki dawały mi poczucie bezpieczeństwa. Łąki same w sobie nie są dla mnie piękne, zresztą nigdy nie ekscytowało mnie piękno jako wartość estetyczna. Są dla mnie ważne ponieważ wywierają na mnie wpływ - są łącznikiem między mną teraźniejszym i tą częścią mnie, której brak odczuwam i którą definiuję poprzez analogię ze wspomnieniami z dzieciństwa. Oczywiście problemy, które opisuję tym językiem podobieństw to nie jedynie dzieciństwo czy brak poczucia bezpieczeństwa - to tylko jedna z wielu możliwych dróg do osiągnięcia pełni. Poprzez ten język opowiadam o każdej czynności. W tym rozumieniu obraz staje się rozmową z samym sobą. Oceniając jedynie formę można powiedzieć, że jest ona czymś pośrednim między impresjonizmem, a dokładniej między jedną z możliwych wariacji tego stylu, a abstrakcyjną grą kolorów, która ma prawo przedstawiać jedynie siebie samą. Albo, że elementy graficzne, które dały podstawę strukturze obrazu przybierają formę motywów roślinnych i dążą w kierunku abstrakcji. Bez wątpienia ten rodzaj abstrakcji jest wariacją na temat elementów natury i jako taka stanowi zaprzeczenie sztuki geometrycznej. Lubię, gdy moje prace nazywane są prymitywnymi. Trudno powiedzieć, co sprawiło, że tak upodobałem sobie silną, wypukłą fakturę. Może jest to wynikiem pozytywnych wrażeń dotykowych z czasów dzieciństwa - łąki zainspirowały mnie bowiem również dotykiem - a może czegoś innego. W każdym razie wyrazista faktura pozwala na uzyskanie wielu dodatkowych efektów nie tylko wizualnych, ale i dotykowych. Oczy błądzą po powierzchni obrazu dotykając każdej wypukłości i bruzdy, tworząc mapę oglądanego obszaru. Choć prace dużego formatu można podziwiać z bliska, z nosem przy płótnie, koncentrując się na detalach, to oglądanie takiego obrazu z większej odległości, ogarnięcie całości ma dużo większe znaczenie.
Logowanie